czwartek, 6 sierpnia 2015

Odtrącenie- naszą matką nienawiść

  Sparzeni uczuciem, które ciągnęło nas swoim ciepłem, tak przyjaznym, miłym, ale kiedy chcieliśmy go dotknąć, uderzyło nas gorącem odpychając od siebie gdzieś w ciemności, w mrok pochłaniający nasze wołanie, zamieniający je w jakiś bełkot. Jesteśmy sami, czujemy się oszukani. Jedyne co w nas zostało to rosnąca nienawiść, wypełniająca nasze duszę w każdym calu. Nienawiść wsiąka nam w krew, w oczach widać trwający płomień nienawiści, nie oddychamy już tlenem, ale nienawiścią, która nas karmi. Każdy promień światła razi nas swoją czystością, zaczynamy to ignorować, stajemy się odporni na jakie kol wiek dobro, niczym nie wzruszeni. Jesteśmy pewni, że nie posiadamy już skłonności do okazywania uczuć, że potrafimy je chować. Przyjęliśmy postać tarczy, po której spływa cała radość, szczęście. Nie posiadamy szkieletu moralnego, nasze szpiki wypełnia jad, chciwość. Nie jesteśmy już tacy sami,albo wcale już nas nie ma.
 Nienawiść tak nami zakręciła, zmieniła poglądy, że stwierdziliśmy, że śmierć to jedyne wyjście. Pętla na szyje,ostre narzędzie, prochy, czy może nawet skok w nowy świat, sposobów na śmierć jest wiele.
Wszystko spowodowane odtrąceniem.
   Słaby powód?
 Ile kroć postanowiłeś się podnieś, stali nad tobą czekając aż o milimetr podniesiesz podbródek, by móc zmiażdżyć ci ponownie głowę, by móc poczuć nad tobą władze, wyróżnić istniejącą w tym świecie hierarchię. Hierarchia, stała się ich głównym pretekstem by niszczyć ci życie.
Mają wrażenie, że należysz do nich, może to prawda? Skąd wiesz, że cię nie kupili? Świat zwariował, obyś i ty nie zwariował, zachowując zdrowy rozsądek i trafne poglądy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz