Często sprzeczamy się różnym czynnikom, nic dziwnego mamy jeszcze własne zdanie, poglądy według których staramy się żyć. Nie koniecznie tam to zawsze wychodzi, jak byłoby po naszej myśli, robimy tym błąd robiąc małe kroczki. Dwoma małymi kroczkami nie pokonamy przepaści, za to jeden duży zrobiłby to bez problemu. Dlatego nie bójmy się, nie bójmy się iść do przodu, nie stójmy w miejscu. Wiem co myślicie, łatwo powiedzieć gorzej zrobić. Nie dziwę się wam, też tak chwilami myślę, nawet jeśli chodzi o słowa wypowiedziane z moich ust. Nie oszukujmy się, przechodzi wam przez głowę myśl, że kiedyś będziecie żałować, że czegoś nie zrobiliście, ale wtedy już będzie za późno.
Ta osoba, której pragnęliście powiedzieć: Kocham cię- (po 20 latach )właśnie ma żonę/ męża i trójkę dzieci, są szczęśliwi i nie chcą skoku w bok. Obwiniasz za to innych, sądzisz, że ostatnia osoba, którą powinieneś/ powinnaś obwinić jesteś ty, czasami nawet nie ma cię na tej liście. Błędne myśli. Musicie zauważyć, jeżeli przeszłość nie razi waszych oczu należy spojrzeć w nią, przytoczyć sobie sytuacje w których moglibyście zadziałać coś, co mogło by zapoczątkować waszą piękna przyszłość we dwójkę, albo zniszczyć, ale wtedy nie bylibyście skazani na syndrom nieudolnej nadziei, że "gdyby... mogłoby być całkiem inaczej". Tak samo jak nie byliście pewni jutra, tak samo nie byliście pewni uczuć tej osoby. Dlaczego więc szykowaliście się na to co będzie jutro, a na reakcje tej osoby nie?
Stawiamy sobie wiele pytań, oczekując na odpowiedz, której często nigdy nie usłyszymy.
Albo kiedy pokłóciliśmy się z pewną osobą i tego żałujemy, ale mimo to, kiedy ktoś wypowiada jej imię zmieniamy temat, udajemy, że jej nie znamy, a tak na prawdę żałujemy, że jej nie przeprosiliśmy, że nie wypowiedzieliśmy aktu świadczącego o istnieniu naszego sumienia, gryzącego się z rzeczywistością.
Przepraszam za wszystko- słowa mogące zmienić tak wiele, ale kiedy ta osoba, jest poza zasięgiem twoich chęci, bo czas już cię pokonał, a sumienie daje o sobie znać... wyjście nie zawsze istnieje.
Często zdarzają się sytuację kiedy chcemy komuś uświadomić jak bardzo ktoś był dla nas ważny, jak bardzo nam go brakuje lub chcielibyśmy przeprosić ta osobę, a nie mamy takiej możliwości, ponieważ ta osoba nie żyje. Możemy krzyczeć siedząc przy jej grobie, szlochając, ale to nasza wyobraźnia, że ta osoba nas słyszy wypełnia tą pustkę, nie jest to tak zadowalające jak powiedzenie to tej osobie w oczy, ponieważ wracają myśli dopytujące się o prawdę, dopytujące się o odpowiedź, czy na pewno ta osoba nam wybaczyła, czy nas usłyszała?
Najgorzej jest uciszyć sumienie, one zawsze nam towarzyszy, nieudolnie i bez skutków próbujemy zatuszować jego istnienie. Sumienie zawsze jest, bardziej czy mniej widoczne, ale jest. Nie mamy wyboru niż się do niego przyzwyczaić, lub zrobić to czego kiedyś nie potrafiliśmy się podjąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz